środa, 3 stycznia 2018

10 000 kroków - dzień drugi

Dziś miałam szczęście. Wyszłam dość wcześnie, koło godziny 10.00. Dwie godziny później zaczął padać deszcz ze śniegiem i nawet wołami z domu by mnie nikt nie wyciągnął. A tak - proszę bardzo. Mam za sobą dystans prawie 9,44 km (nawet trochę więcej, bo w trakcie drogi podmarznięty telefon odmówił posłuszeństwa - pomogło ogrzanie własnym ciałem), czyli 13 878 kroków, co przekłada się na utratę 337 kalorii.
Moja dzisiejsza trasa: Kęsowo - skrzyżowanie Pamiętowskiej z trasą Tuchola-Sępólno - Wieszczyce - Kęsowo. Wydaje się (przynajmniej o tej porze roku) nudniejsza niż wczorajsza. Teren jest mniej urozmaicony, a nieliczne lasy - po sierpniowej nawałnicy - całkiem zdewastowane.






Jutro dzień przerwy. Muszę wyjechać. Do programu 10 000 kroków wracam w piątek.

2 komentarze:

  1. Alu, podziw wielki !!! aż mnie poderwało, i jeżeli jutro nie będzie tak piździło (wybacz, ale tylko to słowo jest "wiarygodne") ruszam !!!! i podzielę się wrażeniami :) pozdrowienia , Wiesia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jutro nie mogę, ale pojutrze 10 000 kroków. A jeśli pogoda będzie bardzo brzydka, to minimum 2000. Sama jestem ciekawa, na jak długo starczy mi cierpliwości. Podobno 10 000 kroków to minimum, żeby zachować zdrowie:)

      Usuń