piątek, 5 stycznia 2018

10 000 kroków - dzień trzeci

Hm. Pogoda się na czas mojego wyjścia znowu poprawiła. Chciałam nawet wziąć kijki, ale mokre drzwi komórki, gdzie je zamknęłam latem, nie chciały się otworzyć. Tym razem ruszyłam od szkoły w Kęsowie. Trasa: szkoła - plaża w Kęsowie - figura - cmentarz poewangelicki - rozwidlenie Karpacka-Krajenki - Małpi Gaj - Kęsowo i... Okazało się, że to tylko 5600 kroków. Mało. Za mało. Postanowiłam skręcić w ulicę prowadzącą do Łąkowej. Wszystko za mało - około 7000 kroków. No, to poszłam polną drogą do trasy Siciny- Kęsowo. Wiedziałam, że będzie błoto, ale sądziłam, że jakoś je ominę suchą stopą. Nie ominęłam. Nogi mokre, skarpetki mokre, buty - już nie powiem, jak wyglądały, ale... cel osiągnięty! 11 119 kroków, ok. 7,6 km.











Na razie to była najbardziej błotnista trasa. Jutro ubiorę śniegowce. Jak nie ma śniegu, przydadzą się na deszcz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz